Pein - 2008-04-07 18:51:54

nakarm mnie
Pewnego pochmurnego dnia mały Janek siedział na strychu i szperał w pudłach z pamiątkami. Nagle zobaczył małego pieska-robota. Wyglądał on strasznie miała wielkie oczy i ostre kły, ale Janek, jak to małe dzieci ciekawe, nie mógł się oprzeć i wziął go do ręki. W jednej chwili ślepia pieska zaczęły się mienic we wszystkich kolorach, a on usłyszał tylko dwa słowa: NAKARM MNIE, a potem znikł. Rodzina małego Janka szukała go długo, ale ciała nie odnaleziono. Po tym zdarzeniu rodzice Janka wyprowadzili sie z tamtad. Dom długo stał pusty, aż do pewnego momentyu, gdy wprowadziło się do niego małżeństwo z dzieckiem, mała Gosią. Gosia juz po kilku dniach znała wszystkie zakamarki domu oprócz jednego STRYCHU. Więc postanoiła tam zajrzec. te miejce nie było wcale niezwykłe. Ale wzrok dziewczynki zatrzymał się na pewnej zabawce, był to piesek. Dziewczynka bez wahania podeszła i wzięła go na ręce. A wnet rozległo sie NAKARM MNIE......

Pein - 2008-04-07 18:54:40

Kobieta z cmentarza
W pewnym niewielkim miasteczku stał dawno opuszczony już cmentarz. Ludzie go nie odwiedzali, ponieważ twierdzili, że jest nawiedzony. Do miasteczka sprowadziła się rodzina z dwójką dzieci. Oni również usłyszeli o nawiedzonym cmentarzu od swoich sąsiadów, ale dorośli jak to dorośli jedynie się z tego śmiali. Dzieci ogromnie przejęły się tą historią. Było jeszcze gorzej, gdy okazało się, że ich dom leży niecałe 100m. od cmentarza, a z tylniego okna domu widać ten nawiedzony cmentarz. Rodzice nie wierzyli w tę historię o duchach pojawiających się na cmentarzu, ale dzieci owszem. Pewnego wieczoru rodzice dzieci postanowili wyjść na romantyczna kolację do restauracji za miastem. Dzieci zostały, więc same w domu. Koło 12.00 w nocy Mej i jej brat Jan usłyszeli śpiew kobiety. Wyjrzeli przez okno a na jednym z nagrobków siedziała kobieta w białej szacie i śpiewała. Niespodziewanie odwróciła się do dzieci i szeroko się uśmiechnęła. Rozpłynęła się w powietrzu. Mej wrzasnęła z przerażenia i czym prędzej chciała biec do swojego pokoju. Gdy wchodziła na schody zobaczyła na nich siedzącą postać. Była to ta sama kobieta, którą widziała z bratem przez okno. Wstała ona i podeszła do przerażonej dziewczynki. Położyła jej rękę na głowie poczym szybkim ruchem skręciła jej kark. Gdy chłopak poszedł szukać swojej siostry znalazł jej ciało na łóżku na ścianie pisało ludzką krwią "Niech rodzice lepiej uwierzą"

Pein - 2008-04-07 18:57:00

Ciekawostka: DIABELSKIE DRĘCZENIA
1. Kuszenie do złego - Zły duch usiłuje oddalić człowieka od Boga poprzez sprowadzenie człowieka na drogę grzechu. Dzieje się to poprzez kuszenie. Takiemu działaniu poddani są wszyscy ludzie, także Jezus cierpiał pokusy diabelskie. Stąd wynika konieczność czuwania, modlitwy i unikania okazji do grzechu.

2. Dręczenie (nękanie) diabelskie to uderzenie demona na daną osobę poprzez cierpienia i przekleństwa na poziomie zdrowia fizycznego, życia osobistego i zawodowego, komplikacje spraw materialnych..

3. Opresje demoniczne - działania zewnętrzne poprzez oddziaływanie fizyczne i nękania przez Szatana, jak np. niewytłumaczalne zjawiska, hałasy, przemieszczanie przedmiotów

4. Posiadanie diabelskie (obsesje) – zaburzenia w zachowaniu człowieka wyrażające się w braku równowagi duchowej, psychicznej i emocjonalnej wskutek ataków Szatana. Zły duch powoduje udręki wewnętrzne by sparaliżować duchowo człowieka. Moga objawiać się poprzez natarczywe myśli, koszmary senne i próby samobójcze.

5. Nawiedzenie diabelskie – wskutek praktyk okultystycznych dotykających miejsc, w których się one odbywały oraz wykorzystanych przedmiotów (narzędzi magicznych, amuletów itd.). Dotyczy to także zainfekowania urokiem lub przekleństwem rzeczy, mieszkań a nawet zwierząt.

6. Opętanie diabelskie – wejście złego ducha w ciało człowieka i zawłada jego ciałem (nie duszą!). W pewnych okolicznościach (np. wobec świętości) manifestuje swoją obecność poprzez agresywne gesty, wulgarność, obrazoburstwo. Może wystąpić m.in. wskutek paktu szatańskiego - oddanie się diabłu, dobrowolne trwanie w grzechu, wskutek zaczarowania itd.

Pein - 2008-04-07 19:03:46

Krawawiący obraz
Rodzinka w składzie: mama, tata, i 5 dzieci zamieszkali w pewnym domu. Ludzie mówili, że w tym domu straszy. Oni się nie przejęli tym. W domu nie było nic prócz jedynego, pustego obrazu. Próbowali go zdjąć na różne sposoby - nie dało się. Wreszcie dali sobie spokój i zaczęli się rozpakowywać. Co kilka nocy z obrazu spływała krew. W tym samym czasie, ktoś z rodziny umierał. W ten sposób umarło już dwoje dzieci - Natala i Bartek. Oboje mieli po 13 lat. Gdy następnym razem obraz zaczął krwawić, Madzia szła do łazienki. Przechodziła koło obrazu. Obraz zwykle był czysty - nic nie było na nim namalowane. Tym razem na obrazie był krwawy napis: NIE OGLĄDAJ SIĘ ZA SIEBIE. Ale ciekawość zżarłą Madzię. Obejrzała się za siebie i...nic już więcej nie zobaczyła. Ktoś a raczej coś wbiło jej kuchenny nóż prosto w serce. Zwłoki Madzi przeniesiono do jej łóżka. Następnego dnia rodzice zaczęli wieżyć w klątwę przeklętego obrazu. Postanowili z pozostałą dwójką dzieci się wyprowadzić. Niestety dom stanął w płomieniach. Nic nie ocalało. Jedynie przeklęty obraz wisiał w powietrzu jakby wisiał na niewidzialnej ścianie. Z jego ram płynął strumień krwi. Na obrazie był tylko krzywy krwawy napis: ŻEGNAJCIE...

Konan Agonistka - 2008-04-07 19:19:55

Post pod postem o ile się nie mylę jest w regulaminie ^^ heh... dobra mniejsza z tym XD

STRASZNY DWÓR:

Była zimna ciemna noc listopadowa. Dwójka nastolatków jechała z zabawy do domu. Nagle zauważyli dom który przykuł ich uwagę, nigdy wcześniej go nie widzieli. Nawet gdyby to by go zapamiętali. Raczej ta okolica nie gustuje w tego typu starych wielkich dworach. Nagle ich samochód zaczął nawalać. Zatrzymał się dokładnie na drodze prowadzącej do ów strasznego domu. Okazało się, że zabrakło benzyny w samochodzie. Chłopak był niezwykle zdziwiony. Tankował nie całe 30 minut temu. Okazało się też, że obojgu padły komórki. Domy znajdujące się w tej okolicy były raczej jak wakacyjne działki. Nie zamieszkane przez cywilizowaną ludność. I znów wracamy do starego domu w którego oknach paliło się światło. Chłopak postanowił, że pójdzie do tego rozpadającego się domu i sprowadzi pomoc. Dziewczyna zgodziła się choć trochę się bała o niego, że pójdzie tam sam i o siebie, że zostaje sama w aucie i gdyby coś to nikt jej nie pomoże. Ten dom napawał ją strachem. Patrzyła jak jej chłopak znika w cieniu krzewów i drzew i w końcu straciła go zupełnie z oczu. Chłopak długo nie wracał. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Było po dwudziestej drugiej. Uświadomiła sobie, że chłopaka nie ma już od półtorej godziny. Postanowiła, że pójdzie i sprawdzi co się z nim stało. Była bardzo zaniepokojona. Światło w domu już się nie paliło. Zaczęła wołać że jak to kawał tego chłopaka to może pożegnać się z życiem i już nigdy nie wracać. Nikt nie odpowiadał. Doszła do drzwi i zapukała. Też nic. Choć drzwi jakby się same uchyliły. Weszła do środka. Zostawiła dzwi otwarte, tak na wszelki wypadek. W środku było mnóstwo robactwa i pająków. Meble były zakryte prześcieradłami, wszędzie spoczywał kurz. Zaczęła się bać. Nikt nie mógł mieszkać w takich warunkach, zastanawiała się kto zapalił światło. Gdy zagłębiła się w dom usłyszała huk drzwi. Pomyślała, że to pewnie wiatr nimi trzasną i że nie będzie się już wracać. I to był błąd. Poprzez dużą warstwę kurzu i mnóstwo pajęczyn zobaczyła czyjeś cienie na ścianie. Odwróciła się i zobaczyła kilka martwych ciał, wśród nich znajdowało się ciało jej chłopaka. Na ścianie widniał krwawy napis: TY BĘDZIESZ NASTĘPNA!!!!!!!!!!! Chciało jej się krzyczeć i płakać, ale głos zamarł jej w krtani. Zauważyła ruszający się cień. Zaczęła biec w kierunku wyjścia. Czuła, że ten ktoś, albo to coś było coraz bliżej. Nie dobiegła do drzwi. Cóż mocno ją złapało i zaciągnęło ją do domu. Krzyczała nikt jej nie pomógł. Wkrótce i ona zawisła na szubienicy jak reszta osób. Samochód pary znikł z drogi, razem z ów strasznym domem. Z czasem przybywało ciał do kolekcji. Duchy osób , które tam zginęły błąkają się od czasu do czasu w tym miejscu, szukając spokoju.

Pein - 2008-04-07 19:20:18

...O cóRce i mAtcE...
Była sobie pewna dziewczynka. Miała na imie Kornelia. Mieszkała w okolicy Poznania. Jej matka była rozwódką, a ojciec widywał się z nią raz w miesiącu. Pewnego dnia, gdy przyszla do domu mama powiedziała do niej: Kornelia! Zejdź proszę! Mamy gościa!... To jest Marek i wskazała palcem na mężczyznę. Marek kierując wzrok na dziewczynkę powiedział: Twoja mama opowiadała mi o Tobie dużo. Jesteś solidną i grzeczną dziewczynką, ale to już nie ma znaczenia bachorze(!), bo niedługo ten świat nie będzie już dla Ciebie istniał, umrzesz-powiedzial, lecz resztę zdania tylko Kornelia mogła usłyszeć.
  Zaraz po rozmowie, jeżeli tak to można wogóle nazwać, matka powiedziała: A wiec już się poznaliście, ale musze Ci jeszcze coś powiedzieć; Ja i Marek zaręczyliśmy się... Dziewczyna z wściekłością krzykła do matki: Co??!!, -Kochanie wiem, że ciężko Ci to zrozumieć, ale chociaż spróbuj!-Nawet nie zamierzam!!!..Czy Ty słyszałaś co on do mnie powiedział?-Tak,że jest bardzo grzeczną i....-Nie, to drugie!- Nic więcej już nie słyszałam, a co takiego powiedział?-Że jestem bachorem i że umrę!-Nie kłam! Idź do pokoju! Nie wychoć stamtąd, dopóty nie przeprosisz Marka!-To oznacza, że nigdy nie wyjdę!.....
   Tej samej nocy miała koszmar. Śniło się jej, że leżac w łóżku nagle widzi Marka, który idzie ją zabić siekierą. Nagle się budzi i......C.D.N. =)

Konan Agonistka - 2008-04-07 19:32:53

STRASZNY LAS:

Historia prawdziwa nadesłana przez osobe, która przeżyła poniższe wydarzenia... Może nie tyle straszna co tajemnicza. Nie ma w niej jakiegoś szczególnego rozlewu krwi ale jest tajemnicza i ciekawa :D... (nazwy i imiona zostały zmienione dla dobra jedynej osoby która to przeżyła...) 26 maja 2004.... Tej daty nigdy nie zapomną Krzysiek, Łukasz i Paweł... Właśnie tego dnia razem z kumplami grali w piłkę na boisku które znajdowało się pod lasem w miejscowości w pobliżu dużego miasta na wschodzie polski. Las nazwijmy go Stary Las był porośnięty różnymi drzewami. W centrum lasu była polanka... Polanka zwykła.... Do czasu... Właśnie do 26 maja 2004... Wtedy grupa chłopaków grała w piłkę na wspomnianym wcześniej boisku. W pewnym momencie większość chłopaków rozeszła się do domów... Zostali tylko Krzysiek, Łukasz i Paweł. Krzysiek i Łukasz wpadli na pomysł żeby pójść w głąb tego lasu. Pawłowi nie zabardzo podobał się ten pomysł ponieważ było już późno, i zaczęło się ściemniać. Jednak udali się w głąb lasu. Wszystko był oka. Do czasu. W pewnym momencie Paweł ujrzał postać ubrana na czarno. Która jednak zniknęła po chwili, pomyślał wiec ze to wyobraźnia płata mu figle. Szli przez las, aż w końcu ich oczom ukazał się straszny widok... Na wspomnianej wcześniej polance między drzewami stał samochód przykryty gałęziami i różnymi folia itd... Właściwie był to wrak... Spalony... A w nim... 2 trupy... To było straszne... Chłopaki ujrzeli przed jakieś 15metrów przed sobą czarną postać... Postać powiedziała ze jeśli chcą żyć to mają milczeć... Uciekli do domów... Następnego dnia spotkali się w ciągu dnia i poszli znowu na polankę. Samochodu nie było. Ale miedzy dwoma drzewami wisiał transparent z czerwonym napisem „jeśli chcecie żyć to zapomnijcie o tym ze to widzieliście i milczcie”... Przerazili się... Ale nic nikomu nie powiedzieli... Od tego czasu z lesie zaczęły wydarzać się dziwne rzeczy. Było słychać krzyki, błagania o litość itd... Ludzie mówili ze gdy szli w nocy przez las przed nimi nagle pojawiały się białe postacie które mówiły różne rzeczy: „litości...”, „nie zapomnijcie o nas...” itd... Znikały jednak one tak samo szybko jak się pojawiały... Ludzie z tej miejscowości myśleli ze osoby które mówiły ze widziały te postacie kłamią... Ale 3 chłopaków wiedziało ze to prawda... Spotkali się któregoś dnia i każdy mówił ze wydaje mu się za ktoś ciągle go śledzi... Ale pomyśleli ze są przerażeni i nikt ich naprawdę nie śledzi. Krzysiek i Łukasz któregoś dnia nie wytrzymali o powiedzieli o tym rodzicom, którzy jednak oczywiście nie uwierzyli. 26 czerwca Łukasz z Pawłem czekali na Krzyska z którym mieli spotkać się na boisku, on jednak nie przychodził. Postanowili pójść do niego. Weszli do domu, był pusty. Udali się do pokoju Krzyśka i... Ich oczom ukazał się straszny widok... Krzysiek leżał na dywanie, a na ścianie napisane było „mieliście milczeć”... Łukasz i Paweł przerazili się nie na żarty... A najbardziej Łukasz... bo on tez powiedział... Przez następny miesiąc nic się nie działo... Prawie nic... Łukasz i Paweł mieli nadal przeczucie ze ktoś ich ciągle obserwuje... 26 lipca wieczorem u Pawła w domu nagle rozległ się dzwonek telefonu... To był Łukasz. Powiedział ze jego rodzice wyjechali, siedzi sam w domu i nudzi mu się, wiec zaproponował żeby Paweł przyszedł do niego i przyniósł parę gier komputerowych. Paweł zgodził się. Po pół godzinie był w domu Łukasza. Drzwi były zamknięte. Długo dzwonił ale nikt nie otwierał. Obszedł dom z każdej strony i zauważył że okno w pokoju Łukasza jest otwarte... Wszedł przez nie... Ujrzał Łukasza... Leżącego na podłodze... A na ścianie tak jak w przypadku śmierci Krzyska napisane było „mieliście milczeć”... Paweł natychmiast zadzwonił do rodziców Łukasza i powiedział o tym... Przyjechali po kilku godzinach i zadzwonili na policję... Gdy przyjechała policja policjanta zaciekawiło to że miesiąc wcześniej dokonano dokładnie takiego samego zabójstwa, i w obu przypadkach widział w pobliżu Pawła. Paweł nie chciał o tym rozmawiać, mówił ze nic nie wie i poszedł do domu, ale długo nie potrafił zasnąć... W końcu jednak udało mu się to... Męczyły go koszmary... Tak było przez kilka kolejnych nocy... Śnił mu się ten moment gdy razem z Łukaszem i Krzyskiem znaleźli ten samochód, czarna postać, a pewnej nocy także Krzysiek i Łukasz którzy mówili mu żeby milczał... Paweł był na skraju wyczerpania nerwowego. Któregoś dnia na oknie w swoim pokoju zauważył napis „MASZ MILCZEC!!”... Przestraszył się... Tej samej nocy znowu przyśnili mu się koledzy... Ale nie tylko koledzy... Przyśniły mu się postacie których nie znał i prosiły o to żeby nie zapomniał o nich nigdy... I prosili o to żeby sprawił aby pamięć o nich nigdy nie wygasła... Z całego snu najbardziej zapadło Pawłowi w pamięć to że miała na ręce bardzo specyficzny zegarek... Paweł nie wiedział co to za ludzie... Bał się... Pewnego dnia znowu poszedł na tą polanę... I znalazł tam cos... Pewien przedmiot... Przedmiot który pozwolił mu wszystko zrozumieć... To był zegarek... Taki sam jaki miała na ręku osoba z jego snu... Zrozumiał wszystko... Nagle zauważył przed sobą napis na drzewie „GIŃ...”, a za sobą usłyszał pękające gałęzi... Odwrócił się i zobaczył ze kilka metrów za nim stoi człowiek ubrany na czarno z nożem w ręku... Zaczął uciekać... W pewnym momencie odwrócił się i zobaczył ze nikogo za nim nie ma... Wrócił do domu... Tej nocy znowu śniły mu się te osoby które prosiły żeby sprawił żeby pamięć po nich nie przepadła... Paweł bił się sam ze swoimi myślami. W końcu zdecydował się pójść na policje i wszystko powiedzieć. Został odesłany do tego samego policjanta z którym rozmawiał wcześniej gdy Łukasz i Krzysiek zostali zabici. On mu uwierzył... Okazało się ze miał podejrzenia do tego kto może być tą tajemniczą osobą... Ale nie chciał mówić... Ponieważ zbliżał się 26 sierpnia (Krzysiek zginał 26 czerwca, Łukasz 26 lipca) postanowili zrobić zasadzkę na zabójcę. Plan był taki: 26 sierpnia Paweł zostaje w domu tylko z policjantami rozstawionymi w różnych miejscach. Tak właśnie zrobili. Paweł siedział u siebie w pokoju gdy nagle usłyszał dzwonek do drzwi. Poszedł je otworzyć. Wyjrzał przez wizjer jednak nikogo tam nie było... Wrócił do pokoju i ujrzał że okno jest nie domknięte a na ścianie napisane było „nadeszła pora na Ciebie” odwrócił się i zobaczył ze za nim stoi mężczyzna ubrany na czarno z nożem w ręku... Zapytał się czego chce a on na to odparł: „twojej śmierci... Zabiłem tych 2 gości z samochodu, a wy musieliście pójść i tam węszyć. Później zatłukłem tych 2 twoich kolegów choć łatwe to nie było. W ogóle to uciekłem z psychiatryka na drugim końcu miasta. Zamknęli mnie tam 9 lat temu bo zrobiłem dziewczynie po tym jak mnie rzuciła teksańska masakrę piłą mechaniczna... A ja chciałem tylko miłości... No ale nie będę tutaj gadał. Miałem cię skasować. Już brał zamach nożem gdy nagle słychać było strzał i padła martwy... -Tak myślałem, to ten zbieg z psychiatryka. Ale już Ci nie grozi. Powiedział policjant... Od tamtej pory w lesie nie można spotkać duchy tych 2 ludzi znalezionych w samochodzie oraz Łukasza i Krzyśka... Są przyjaźnie nastawieni... Ten który przeżył może z nimi nawet porozmawiać... Bo to byli jego najlepsi ziomale... Ale już ich nie ma... L Na tym kończy się ta historia... Dlaczego ja opowiadam? Hm... Chyba> dlatego żeby wypełnić wole tych 2 osób i sprawić żeby pamięć po nich przetrwała długo... No i żeby „Łukasz” i „Krzysiek” nie zostali zapomniani.... Ten który przeżył...(autor) P.S. Jeśli ktoś naprawdę chce to domyśli się o jakie miasto, jaki las i jaki szpital psychiatryczny chodzi...

Pein - 2008-04-08 10:08:58

konanka fajna ta historia STRASZNY LAS

Pein - 2008-04-08 10:13:29

Prześladowania klauna
30 czerwca 2005r otworzono w Warszawie Szkołę Podstawową nr 10. Odrazu do wszystkich domów zostały przysłane zaproszenia aby rodzice wysłali dzieci do tej szkoły. Szkoła chwaliła sobie wysoki poziom nauczania. Następnego dnia już przyszli chętni aby zapisać swoje pociechy. Gdy rozpoczęły się lekcje klasa 4b miała j.polski w sali 202. Była prześliczna. Podłaga była z paneli a ściany zostały pomalowane na kolor oliwkowo-zielony. Lecz jedna rzecz tam nie pasaowała. Klaun. Wisiał sobie samotnie na rurze przy kaloryferze. Włosy miał czerwone,żółtą koszulke i niebieskie szelki. Gdy rozpoczęła się lekcja pani zaczęła pytać uczniów o imiona a by się z nimi zapoznać. Kiedy to zrobili jeden z chłopców zapytał się co to za klaun tam przy rurze. - Myśle że zwykły klaun,powieszono go tutaj aby dodał uroku tej sali :) - Nie podoba mi się... - Dlaczego? - Jest dziwny. - Dziecko co ty mówisz?! - Poprostu mi się nie podoba! - Nie bądź śmieszny! Właśnie dostałeś uwagę za pyskowanie do nauczyciela! Chłopiec nazywał się Marcin. Po powrocie opowiedział o tym zdarzeniu rodzicom. Bardzo ich zaniepokoiło dziwne zachowanie nauczycielki. - Dlaczego to zrobiła? - Nie mam pojęcia. - Myślę że poprostu jest przywiązana do tego klauna i nie lubi jak ktoś uważa go za dziwnego. - Może.. Następnego dnia gdy marcin przyszedł do szkoły i miał język polski, klaun siedział na biurku nauczycielki. Zdziwiony tym widokiem usiadł do ławki. Lecz gdy popatrzył na ławkę to przysiągłby ,że popszedniego dnia były nowiutkie prosto ze sklepu. Dzisiaj już wyglądały przerażające ,podrapane,pobrudzone... Najdziwniejsze było to ,że rura od kalloryfera była oderwana. Nauczycielka popatrzyła na Marcina i mówi:"Ty! Znajdź sobie jakiegoś kolege i remontujcie sale! Wiem ,że to wy!" Chłopiec poprosił kolege z ławki o pomoc. Zgodził się. Zostali po lekcji aby odnowić salę. Klaun został. Gdy malowali ściany lalka spadła z biurka. Lekko się przestraszyli. KIedy skończyli swoją prace poszli do domu. w czwartek rano pierwszą lekcją była matematyka. Siedziała tam kukiełka. Ta sama co w sali 202. Po przerwie w sali od polskiego znów siedziała tam ta lalka! Chłopak komletnie nie wiedział o co chodzi! Lecz najdziwniejsze było to ,że nie było ich nauczycielki. Poczym przyszedł dyrektor i powiadomił iż pani od polskiego zrezygnowała z pracy. Na jej miesce przyszedł nowy nauczyciel. Rude włosy, żółta koszulka, niebieskie szelki... -Witam was mooi mili! -Dzień dobry. -Miło mi jestem... Piotr... tak właśnie! Nazywam się Piotr! Marcin zwariował. Przyszedł do domu. Zaczął majaczyc... Rodzice poszli z nim do psychologa. Lecz i on nie mógł mu pomóc. Musieli, poprostu musieli go odda do zakładu. Nie było innego wyjścia... Biedny chłopak. Został zamknięty i odizolowany od świata. Rodzice gop często odwiedzali. Któregoś dnia przyszedł do niego rudy mężczyzna. KIedy wychodził.. miał w ręku dużą torbe. Chłopiec zniknął. Zakład zamknięto. Lecz zwłoki marcina... odnaleziono. Leżał przy rzece został uduszony a dziwne było to że ktoś mu pomalował włosy. Na jaki kolor? Przecierz dobrze wiecie...

Pein - 2008-04-08 10:29:20

konanka przeczytaj kobieta z cmentarza

Konan Agonistka - 2008-04-08 10:50:54

Fajne ale mi się wydaje, że lepsze jest "Krwawiący Obraz"

Pein - 2008-04-08 13:11:21

mi też się to podoba

Konan Agonistka - 2008-04-08 13:41:13

LALKA:

Sami miała 8 lat. Była mała drobną postacią mieszkającą w domu razem ze swoimi rodzicami. Ale nikt jej nie zauważał wszyscy robili to co do nich należało. Nikt nie zajmował się dziewczynką po za niania Ania. - Przyniosłam Ci śniadanie Sami – Powiedziała wchodząc do pokoju dziewczynki - Nie jestem głodna - Znowu to samo. Kiedy ci wytłumaczę, że twoi rodzice są naprwdę bardzo zapracowani i nie maja czasu żeby się tobą zajmować. - Akurat. Po prostu nikt mnie nie kocha i nikt nie chce. Z wyjątkiem Pepsi - Kogo? - Pepsi. Mojej nowej lalki – Dziewczynka pokazała Ani lalkę. Lalka był w złym stanie. Miała rozczochrane i brudne włosy. Potarganą sukienkę i wysmarowana buzię. - Gdzie ją znalazłaś – Zdziwiła się niania odkładając lalkę na łóżko koło dziewczynki. - Na strychu. Była w jakimś zamkniętym kufrze. - A skąd wzięłaś do niego klucze? - Leżały obok. Niania wyszła zabierając ze sobą tace ze śniadaniem. Popołudniu znalazła dziewczynkę w szklarni bawiącą się lalką. Laka była znowu w gorszym stanie. Jej twarzyczka robiła się trupio blada. Wieczorem Sami bawiła się w jadalni. Lalka znowu była brzydsza. Niania kładła dziewczynkę spać. Lalka leżała u jej boku. Dziewczynka szybko zasnęła. Rano gdy niania przyniosła śniadanie dziewczynce, ale gdy weszła do pokoju zobaczyła, że Sami siedziała na łóżku z pochyloną głową. Na rękach trzymała lalkę. Niania zbliżyła się i dotknęła ręką dziewczynkę, ale ta bezwładnie spadła na ziemię. Martwa. Lalka spadła po chwili po spadnięciu Sami. Drzwi się gwałtownie zamkneły zrobiło się ciemno i zimno w pokoju. Lalka stała się większa... Taka jak przęciętny dorosla wyjeła ze swojej kieszeni nóż z krwią Sami... Ania też zgineła. Ciało Ani i Sami znaleźli rodzice po dwuch dniach. Matka sami zaczeła płakać A ojciec powiedział -- I tak nie były potrzebne tylko utrudniały nam życie. Teraz trzeba schować tę lalkę do kuferka i niech czeka na następną "zabawkę"....

Itaczi Uczicha - 2008-05-15 17:13:29

nom nawet ciekawe te wasze opowieści mi najbardziej podobała lalka i krwawioncy obraz noi Straszny las

Itaczi Uczicha - 2008-05-15 17:40:52

może to sie wam spodoba
Wampirzyca...




No a dzisiaj następna straszna historia...



Pewnej nocy zakochana para wybrała się na opuszczony cmentarz.

Po jakimś czasie, gdy chłopak zbliżył usta do ust swojej dziewczyny zobaczył, że w krzakach coś się porusza. Poszedł to zobaczyc, lecz niczego tam nie było...

Po chwili kolejny raz coś zaczęło się tam poruszac.

Chłopaka zżerała ciekawośc, więc nie wytrzymał i poszedł zobaczyc co się tam kryje, zostawiając swoją dziewczynę samą, siedzącą na nagrobku.

Gdy wraził, że nic tam nie ma zaskoczył go fakt, że nigdzie nie było jego dziewczyny. Na nagrobku jedynie była ogromna plama krwi, która ciągnęła się aż do kostnicy. Drzwi do kostnicy były otwarte.

Na środku stała trumna, była stara ale jej wieko było otwarte. Chłopak spojrzał do trumny i zobaczył w niej ciało swojej dziewczyny. Na jej szyi były dwa ślady ukąszeń wampira. Tętnica dziewczyny była rozszarpana. Gdy przerażony chłopak wrócił do domu zadzwonił na policję. Jednak gdy podał imię i nazwisko dziewczyny, którą kochał policja go wyśmiała. Stwierdzili jedynie, że Anna Darlla nie żyje od prawie 50 lat. Została zabita w niewyjaśnionych okolicznościach. Zostawiono ją w trumnie w kostnicy ponieważ nikt nie chciał jej pochować, gdyż uważano ją za nawiedzoną, bo podobno nocą zamieniała się w Wampirzycę...

Konan Agonistka - 2008-05-15 19:47:55

nie jest straszna ale ciekawa :) wampirzyca mr :D moja jedna z ulubionych ras ^^

Itaczi Uczicha - 2008-05-15 19:52:09

nom wiem lepiej by było gdyby go porzarła i poszukała innego

Konan Agonistka - 2008-05-15 19:56:49

niom a ja daje nową historię z FOTKĄ :D :



Kobieta z cmentarza

http://th.interia.pl/30,bdd0bd968691985/cmaentarz.JPG

W pewnym niewielkim miasteczku stał dawno opuszczony już cmentarz. Ludzie go nie odwiedzali, ponieważ twierdzili, że jest nawiedzony. Do miasteczka sprowadziła się rodzina z dwójką dzieci. Oni również usłyszeli o nawiedzonym cmentarzu od swoich sąsiadów, ale dorośli jak to dorośli jedynie się z tego śmiali. Dzieci ogromnie przejęły się tą historią. Było jeszcze gorzej, gdy okazało się, że ich dom leży niecałe 100m. od cmentarza, a z tylniego okna domu widać ten nawiedzony cmentarz. Rodzice nie wierzyli w tę historię o duchach pojawiających się na cmentarzu, ale dzieci owszem. Pewnego wieczoru rodzice dzieci postanowili wyjść na romantyczna kolację do restauracji za miastem. Dzieci zostały, więc same w domu. Koło 12.00 w nocy Mej i jej brat Jan usłyszeli śpiew kobiety. Wyjrzeli przez okno a na jednym z nagrobków siedziała kobieta w białej szacie i śpiewała. Niespodziewanie odwróciła się do dzieci i szeroko się uśmiechnęła. Rozpłynęła się w powietrzu. Mej wrzasnęła z przerażenia i czym prędzej chciała biec do swojego pokoju. Gdy wchodziła na schody zobaczyła na nich siedzącą postać. Była to ta sama kobieta, którą widziała z bratem przez okno. Wstała ona i podeszła do przerażonej dziewczynki. Położyła jej rękę na głowie poczym szybkim ruchem skręciła jej kark. Gdy chłopak poszedł szukać swojej siostry znalazł jej ciało na łóżku na ścianie pisało ludzką krwią "Niech rodzice lepiej uwierzą"

Itaczi Uczicha - 2008-05-16 15:30:01

to jest trohe straszne ale niestety też marne
21 sierpnia 2006
Topielica
   
Zaloguj się

E-mail
    OnetHasło
Niepoprawne dane


Objaśnienia
Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła

- Kolczyk w pępku. Kurczę, chciałabym, ale starzy nie pozwolą... - szeptała do siebie samej Emi, przechodząc ulicą Dolną obok starego zamku. W jego podziemiach ktoś otworzył niedawno zakład kosmetyczny - bezbolesne zakładanie kolczyków, robienie tatuaży itp. "Dlaczego rodzice zawsze są tacy, że na większość próś odpowiadają: nie? W ogóle dla starych nie powinno być takiego słowa!" - rozmyślała, wspinając się powoli, noga za nogą, na trzecie piętro starej kamienicy. Weszła do swojego pokoju. Znów nie wyłączyła kompa. Ucieszyła się, że rodziców nie ma, bo znowu by truli, że zrobiła coś nie tak. Wyjęła z lodówki sok i usiadła przed komputerem. - Czas zaspokoić głód mojego bloga potwora - dialog Emi z samą sobą trwał dziś od rana. Najpierw obejrzała w necie wzory kolczyków. Kliknęła w jakiś link i... na monitorze zobaczyła ogromne zdjęcie węża owiniętego wokół dzbana. To był właśnie wzór jej wyśnionego kolczyka! Obok widniał tekst: "Sporo osób, które nosiły taki kolczyk, zaginęło bez wieści". - Sporo? - zbagatelizowała sprawę Emi - Pięć osób to sporo? Pfff... Komuś się strasznie nudziło. "To symbol ukrywającej się sekty z Dalekiego Wschodu. Bractwa, które czci wodę jako swoją boginię i zbawczynię". - Symbol bogini wody? - uśmiechnęła się sama do siebie Emila, kiedy wychodziła z podziemi zamku już z kolczykiem w pępku. Nazajutrz postanowiła iść nad zalew. Zakaz kąpieli obowiązywał tu od dawna, ale przecież ona rozsmakowała się już w robieniu tego, czego nie wolno. Woda była zielona, pełna wodorostów, więc zrezygnowała z kąpieli. Przy starym pomoście dostrzegła łódkę wójka Radka, który pewnie był gdzieś na rybach. Wysłała mu sms-a z pytaniem, czy może popływać. Po chwili przyszła wiadomość: "WSIADAJ". Wypłynęła na środek zalewu. Ze zdziwieniem stwierdziła, że woda jest tu jeszcze bardziej gęsta od wodorostów, które osiadały na wiosłąch. Te stawały się tak ciężkie, że Emi nie mogła sterować łodzią. Z trudem podpłynęłado porośniętego szuwarami brzegu. Nagle łódka, jakby ktoś ją mocno popchnął, zahaczyła o konar zatopionego drzewa i przechyliła się. Gdy Emi chciała złapać swoją komórkę, która wypadła jej z kieszeni, łódka w mgnieniu oka wywróciła się do góry dnem. Dziewczyna znalazła się pod wodą... Otworzyła oczy i... ujrzała tę postać! Przeraźliwie biała twarz, wyłupiaste oczy, we włosach wodorosty. To była kobieta, chyba topielica, prąd wody przesuwał po dnie jej ciało. Przerażona Emi szybko wypłynęła na powierzchnię. Kiedy udało jej się z trudem złapać oddech, spostrzegła, że wokół niej panuje mrok. Ciemność spowodowana była tym, że Emi wynurzyła się dokładnie pod łódką. Po prostu była nią nakryta. Żeby się wydostać, musiałabby ponownie zanurkować. Ale gdzieś tam pod wodą pływał trup topielicy... Czuła się zamknięta w wielkiej bańce. Zaczęła krzyczeć, ale jej głos odbijał się od łodzi, i wracał już tylko jako pisk do jej uszu... Marzła coraz bardziej. Lekki skurcz złapał ją w łydce, a ona wyobrażała sobie, że to topielica podszczypuje ją w nogę. Spojrzała w dół. Topielica przepływała dokładnie pod nią. Emi nie wiadomo czemu przypomniałą sobie o kolczyku. Wyjęła go i wrzuciła do wody... Jednak nie zanurkowała. Czuła się coraz gorzej.

*******************************************************************

Ktoś wreszcie zauważył przewróconą łódkę. Na szczęście Emi jeszcze żyła. Od tamtej historii miała bardzo dziwne sny. Pojawiay się w nich zaginione osoby. Niektóre zdjęcia rozpoznawała potem w necie. Ludzie ci mówili jej, że już nie wrócą na świat żywych. Gdy rozmawiała z nimi w czasie snu, miała półotwarte oczy. Wyglądało to przerażająco w połączeniu z niezrozumiałym bełkotem wydobywającym się z jej ust. Zjawy, które nawiedzały ją we śnie, nieustannie o coś prosiły. Podawały adresy, na które miała słać przeprosiny w ich imieniu. Zbliżyła się do świata umarłych, ale coraz bardziej oddalała się od świata żywych. Z nikim już nie rozmawiała. Wszyscy składali to na karb wypadku, wiedzieli, że Emilka po tym wydarzeniu nie jest już sobą. Koleżanki widziały, jak do jeziora w okolicach pomostu wrzuca jakieś przedmioty i mówi coś, jakby z kimś rozmawiała...

Itaczi Uczicha - 2008-05-16 15:48:22

noi jeszcze jedna
Stare nagrobki w lesie...
   
Zaloguj się

E-mail
    OnetHasło
Niepoprawne dane


Objaśnienia
Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła

         

Historia wydarzyła się naprawdę... Działo to się pewnego lata, dwie dziewczyny Cate i Sindy pojechały na dwa tygodnie nad jezioro które mieściło się nieopodal wielkiego lasu. Ich domek stał tuż na jego skraju. Wysokie, szumiące drzewa widać było prawie z każdego okna. Dziewczyny były zadowolone z wyjazdu, słońce woda, zieleń to było to co naprawdę lubiły. Na początku, nie było za ciekawie, rozpakowywanie się szukanie dobrych miejsc na opalanie i chlapanie w wodzie zajmowało dużo czasu, lecz po jakimś czasie, Cate i Sindy były bardo zadowolone z tego że są w tak pięknym miejscu. Dni płynęły bardzo szybko żadnej z nich nie przyszło nawet do głowy gdzie mieszkają i co je niedługo spotka .Żadna z nich nie wierzyła w sprawy nadprzyrodzone, a historie o duchach i wszystko co niewyjaśnione tylko je śmieszyły Pewnego dnia, wieczorem cała rodzina postanowiła rozpalić ognisko, jako, że większość dorosłych była już trochę pijana po rozpałkę wysłały dziewczyny. Cate i Sindy nie były zbytnio zadowolone z tego że późnym wieczorem muszą włazić w głąb lasu, gdzie było pełno komarów, a wyobraźnia robiła swoje, kilka razy cofały się bo któraś rzekomo, coś ujrzała w oddali. Im dalej szły tym mniej widziały bo robiło się coraz ciemniej. Sindy zaczęła się niepokoić i chciała już wracać chociaż nie miały ani jednego kawałka drewna. Lecz Cate stanowczo nakłaniała koleżankę aby iść jeszcze dalej, bo muszą znaleźć drewno. Inaczej nici z ogniska. Sindy coraz bardziej przerażona szła krok w krok za przyjaciółką coraz bardziej się niepokojąc nagle Cate usłyszała głos w oddali lecz Sindy zaśmiała się tylko i poprosiła koleżankę żeby przestała żartować bo to nie jest śmieszne i coraz bardziej stanowczym głosem, wręcz nakazała koleżance wracać, lecz nagle potknęła się o kamień i wylądowała tuż koło kamiennej tablicy, gdy podniosła wzrok z ziemi, jej oczom ukazał się nagrobek. Odruchowo przeczytała napis : Tu spoczywa Kathr.. (reszta zamazana) Kto zakłuca jej spokój niech będzie przeklęty Cate nawet nie zauważyła że Sindy się przewróciła, lecz Sindy zawołała koleżankę słowami : Lepiej się stąd zwijajmy, na to Cate: A co? ducha zobaczyłaś? Cate nawet nie zdawała sobie sprawy z tego że PRAWIE, lecz zawróciła i sama przeczytała napis... Przestraszyła się, nagle usłyszały gwałtowny szum wiatru, wszystkie śmieci i liście zakręciły się za ziemi , o odsłoniły 6 nagrobków, Sindy zaczęła uciekać lecz Cate zatrzymała ją przekonując, że nagrobki nic jej nie zrobią, zaczęły czytać... na kolejnych nagrobkach były już pełne imiona i nazwiska Smither, Smither, Smither.... wszystkie nagrobki z ta samą datą śmierci i większy grób Gracy Smither. Była to cała rodzina, wszędzie ten sam napis... Kto zakłuca niech będzie przeklęty... Niech będzie przeklęty... Dziewczyny czytały na głos drżąc, znowu szum wiatru, wydawało im się że słyszą głosy... Zaczęły uciekać nie miały trudności ze znalezieniem drogi do domu, odechciało im się ogniska, przerażone poszły spać. na drugi dzień już ochłonęły. Zaczęły krążyć po okolicy i pytać miejscowych o nagrobki, większość ludzi nic, nie wiedziała, albo nie chciała powiedzieć. Lecz po kilku godzinach poszukiwania informacji zapukały do starego domu, wszędzie wisiały pajęczyny myślały że dom jest opuszczony, lecz, ku ich zdziwieniu otworzyła staruszka z miłym uśmiechem. Gdy dziewczyny zapytały o nagrobki zaprosiła je do środka na herbatę. Po chwili wahania zgodziły się. staruszka opowiedziała im że kiedyś żyła tu wielodzietna rodzina. Ojciec matka, i czwórka dzieci. Ojciec był bardzo spokojnym człowiekiem, nic nie wskazywało na to, że pewnego dnia wróci z pracy i..... Pozbijał wszystkich... Dzieci zarżnął nożem a żonę.. Gdy staruszka zaczęła opowiadać o żonie popłynęły jej łzy, chyba bardzo to przeżyła.Sam się powiesił. Dziewczyny podziękowały i wyszły. Był to dzień wyjazdu. Gdy Cate i Sindy były już w samochodzie chciały pożegnać się ze staruszką. Podeszły do drzwi zapukały, nikt nie otwierał lecz im oczom ukazał się plakietka na drzwiach " Grace Smither" Kim była staruszka która z nimi rozmawiała? .... Może chciała, żeby ktoś poznał tajemnicę śmierci całej rodziny? Już się nie dowiemy.

Itaczi Uczicha - 2008-05-16 15:54:30

o klasyka
10 czerwca 2006
Krwawa Mary
   
Zaloguj się

E-mail
    OnetHasło
Niepoprawne dane


Objaśnienia
Loguj się bezpiecznie  Zapomniałem hasła

Ta historia przydarzyła się naprawdę. Do dziś jej nie wyjaśniono.

Moja przyjaciółka z wakacji, Ania, miała młodszą siostrę Karolinę. Karolina miała 10 lat i pasjonowała się duchami, zdarzeniami paranormalnymi. Pewnego dnia Karolina wróciła przejęt do domu i zaczęła rozmawiać z Anią. Była podniecona i sdenerwowana. Mówiła, że dowiedziała się od koleżanki, że ktokolwiek o północy, z lustrem, świecą i świętym obrazkiem dwunastokrotnie wypowie słowa "Krwawa Mary", zostanie porwany przez pociąg Widmo i będzie w nim straszył już na zawsze... Anka zignorowała to z kpiącym uśmieszkiem. Następnego dnia rano w łóżku nie było Karoliny. Przerażona mama odkryła kołdrę i... jej oczom ukazała się spora kupka jakby popiołu ułożona w kształt ciała.... Karoliny. Od tamtej pory nikt nie znalazł Karoliny, choć szukała jej policja nie tylko w rodzinnym mieście. Pewnego dnia Ania wkładała do pudełek rzeczy Karolinki. Płakała. Za książkami młodszej siostry znalazła fioletowy notesik z napisem DIARY. Otworzyła i zaczęła przeglądać. Karolina pisała tam o różnych rzeczach. O nudnych urodzinach koleżanki, o otrzymaniu niesprawiedliwej pały z matmy, o śmierci ukochanego psa i kupnie nowego... Ostatnia zapisana strona była na pół oderwana. Karolina napisała tam dokładnie to: "Trzeci stycznia 1999 roku, 00:01 Jest minuta po północy, wymówiłam tajemne słowa "krwawa Mary" dokłądnie tak, jak mówiła Aśka... I nic. Zastanawiam się, c" Nie było dokończone. Ale na ostatniej stronie notesu róg strony był zagięty. Pod zagiętym rogiem bardzo cienką kreseczką czegoś czerwonego był narysowany pociąg...

Itaczi Uczicha - 2008-05-17 13:35:06

Spotkanie Nocy

Pewnej burzliwej nocy Michał postanowił wybrać się na spacer z psem. Ubrał się ciepło i wyszedł. Kiedy przechodził obok tzw. ''zaułka śmierci'' błysnęło się, a na niebie ukazała się jasna błyskawica. Chłopak w tym momencie patrzył na zaułek i w czasie błysku zobaczył tam czarną rozmazaną postać o błyszczących oczach, krzywo na niego patrzącą. On sam nie wiedział czy jest to zwierzę czy człowiek.. Coraz częściej się błyskało. Chłopak szedł coraz to szybszym krokiem, ponieważ gdy się odwracał podczas błysku ponownie ukazywała się ta sama postać podążająca za nim. Chłopak pobiegł pospiesznie do domu zadzwonił do drzwi ale jego ojciec oglądał mecz i nie usłyszał dzwonka... Chłopak wystraszył się i ukrył się wraz z psem pod balkonem. Usiadł na ziemi (na suchym skrawku) i po drugiej stronie balkonu siedziała ta sama postać spoglądająca coraz to bardziej nieciekawie.Chłopak wystraszony na zabój pospiesznie wszedł do domu przez okno. Rozebrał się i wysuszył kiedy to przypomniało mu się że zapomniał o psie...

Zostawiając otwarte drzwi wyszedł poszukać psa. Tym razem miał latarkę. Przestraszony przeszedł pospiesznym krokiem obok zaułka śmierci. Szybko jednak się cofnął kiedy zobaczył tam swojego psa. Poświecił latarką a zwierzak miał jak by wyjedzone wnętrzności po których nie było śladu... Jak się domyślacie pies nie żył... Zrozpaczony Michał chciał uciekać ale tak go zamurowało że nie miał odwagi. Nagle usłyszał dziwne jakby tupanie...stąpanie kogoś lub czegoś...

Chłopak powoli obrócił głowę gdy jednak to zrobił tupanie ucichło i zobaczył tajemniczą postać stojącą naprzeciwko niego. Chciał poświecić latarką ale najwidoczniej baterie się wyczerpały... Chłopak pobiegł w głąb zaułka. cały czas słyszał, że zabójca biegnie za nim. Nagle Michał wpadł do jakiegoś kanału lub czegoś podobnego. Upadł z wielkim łomotem na stercie worków. Z jednego wystawała ludzka ręka... Chłopak w panice podniósł się ale niestety zaraz potem potknął się o kolejny worek. Upadł głową obok ołtarzyka. Na nim było ciało jakiegoś mężczyzny. Wnętrzności były wyprute na zewnątrz a oczy jakby wypalone. Chłopak poczuł dziwny chłód na karku. Chciał się odwrócić ale niestety, coś mu wbiło w plecy jakby włócznie. Jego ciało odnaleziono na zajutrz w parku w stawie. Przyczyny jego śmierci nigdy nie wyjaśniono ale podobno zrobił to potwór ciemności. Zamieszkuje on ciemne zaułki, kanały i różne inne podziemne miejsca...Ponoć wyjada wnętrzności swoim ofiarom a następnie pakuje ciała w worki i wrzuca do pobliskich stawów. Więc jeśli kiedykoleiwk zobaczysz niebieski worek po śmieciach pływający w stawie najlepiej będzie jak już nigdy do tego parku nie wrócisz...

Konan Agonistka - 2008-05-17 13:40:59

nie jest straszne... jest średnio streszne

Itaczi Uczicha - 2008-05-17 13:42:20

najbardziej smente jest zakończenie

Konan Agonistka - 2008-05-17 13:44:15

:no ale takie nierealne jest :/

Itaczi Uczicha - 2008-05-17 13:45:17

tylko przeczkolak by w to uwierzył

Konan Agonistka - 2008-05-17 13:46:11

no XD niestety XD

Itaczi Uczicha - 2008-05-17 13:57:31

pozostałe też czytałaś bo we wszystkich tych opowieściach czegoś brakuje

Konan Agonistka - 2008-05-17 14:01:29

wszystkie. ale najlepsza jest chyba "Krwawa Mary" :D :)

Itaczi Uczicha - 2008-05-17 14:02:52

też tak myśle tej histori jest wiencej nirz 50 wersi

Itaczi Uczicha - 2008-05-29 20:49:02

a co natą powiecie
Nadia miała 10 lat,nie była ładna,ale miała mnóstwo przyjaciół.Któregoś dnia firma rodziców splajtowała i musieli się przenieść do innego miasteczka Salensvile.Nadia pożegnała się z przyjaciółmi i z żalem w sercu pojechała.Było tam dosyć dziwnie.Wiał porywisty wiatr wszystko wydawało się szare.Naprzeciwko ich domu stało Wesołe miasteczko,od lat nieczynne było wręcz upiorne.Była noc,dziewczynka nie mogła zasnąć,a o północy usłyszała dziecięcy śmiech i piski maszyn.Wyjrzała przez okno i zobaczyła dzieci bawiące się w Wesołym Miasteczku.Następnego dnia o północy,nieświadoma niczego poszła się tam bawić.Gdy weszła nagle dzieci ucichły,a starsza dziewczynka,która miała czerwone oczy powiedziała "Mamy następną ofiarę.Wszystkie dzieci się zaśmiały i rzuciły się na nią rozrywając ją na kawałki.Jadły jej mięso i coraz bardziej ich oczy stawały się czerwone.Rodzice niepokoili się o Nadię,a o północy usłyszeli pisk dzieci i wołanie ich córki "Mamo,tato ja się tu troszkę pobawię".Od staruszki mieszkającej obok nich dowiedzieli się,że gdy miasteczko było czynne pewna dziewczynka spadła z Koła Młyńskiego.Jej niespokojna dusza krążyła po Wesołym Miasteczku,które po tym wpadku zamknięto i nie chcąc sama się tam bawić zabijała dzieci.

cash money lenders